LOMBARD
Myślałem
o Tobie nieustannie
O
tysiąc mil na południe, tam gdzie Włochy
położyły
udo przy Francji, w tej przyciemnionej strefie.
(Seamus
Heaney)
Przedmioty,
których matek poszukiwać próżno
w muzeach ze
szklanymi inkubatorami,
błyskają w
tekturowym zawiniątkach. Ślepe
komórki - dajmy
na to z siódmego (przed)miotu,
miewają tylko łączność z ułożonym światem
blatu, na którym
zegar jest zimnym ratuszem,
retuszem. Rzędy
półek wylizują księżyc.
Laptopy nie
sięgają do wtyczek w foliowej
bieliźnie -
ładowarek. Pierścionki, z którymi
zerwały palce
(odtąd same są jak palec)
zaręczam, że się
sobie nie będą zaręczać.
Po trosze mamy w
sobie coś z zimnych lombardów
układających
pieśni, bo kamień miksuje
witrynę, pełzną
scratche ku zakłopotaniu,
gdy o zachodzie
słońce palącym się bębnem,
horyzont – bladym
smyczkiem, więc grają na nerwach.
Na dyskach
twardych zresztą snują się pornole,
po zmroku się
odbywa nieruchoma schadzka,
dlatego napalone
spadające gwiazdy
spalają się
wysoko w atmosferze, zresztą
ciała niebieskie
mają przepastne darkroomy,
szeroką
grawitację do tańczenia, liczne
dyskotekowe kule z plazmy, do burdeli
nie wpuści się
ich. Parsek parska albo stęka
jęzorem oplutego
dystansu, dyndają
komety. Zamarzają
wiersze polecenia
w nas samych, giną
giny, zwykle na życzenie.
Czy waga się
zdobędzie na ciężar odwagi,
telewizory znajdą
własnych przewodników,
nie kończąc na
pilotach, lotach pi przez cyfry?
Antyczne wazy
wsiądą w przeciągi do tchnienia,
gdy buty postradały zerwane podróże,
podróże w pień wycięte postradały buty,
a co, podeszwa sama nie będzie manowcem?
podróże w pień wycięte postradały buty,
a co, podeszwa sama nie będzie manowcem?
Zwinięte mapy
skrytym, nieodwzajemnionym
całowaniem moreny, fallicznych poziomic.
Pierdoły - wykopano je ze strychów, strachu,
by do nich wrzucić smugi broczącego żużlu
różowym zmierzchem, dotyk zamieniony w przepaść,
wstążeczki, czułe sprzęty i alarm bez mety
by do nich wrzucić smugi broczącego żużlu
różowym zmierzchem, dotyk zamieniony w przepaść,
wstążeczki, czułe sprzęty i alarm bez mety
zastygły i
odeszły w podanym pokoju
o jasno ustalonym metrażu w papierach
i w ciemno ustalonym prawie do uśmierceń.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz